>>> zobacz również >>>
Kryminał chrześcijański – „Officium Secretum. Pies Pański”

Trup w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą i tajne służby kościelne. Czego chcieć więcej do dobrej intrygi kryminalnej? Może zaplecza twardych rozgrywek politycznych, mediów węszących za intrygującą historią i współczesnych wydarzeń, które dodadzą akcji realności? A może warto dodać jeszcze obciążające fakty z przeszłości, których niechybne wypełznięcie na światło dzienne wiele pozmienia? I niesamowicie ważny: wyrazisty główny bohater! Może dobry byłby ktoś między superszpiegiem, a człowiekiem z krwi i kości, a do tego niech to będzie... zakonnik, dominikanin i to z doktoratem! Co więcej? Dynamicznie prowadzona akcja i wciągająca historia... i może jeszcze jakaś kobieta, najlepiej młoda i dosyć ładna. Interesujące, prawda? A to tylko w skrócie i bardzo wyrywkowo opisana zawartość najnowszej książki Marcina Wrońskiego „Officium Secretum”.

Ojciec doktor Marek Gliński wraca do Lublina po wielu latach nieobecności. Zaczyna wykładać na KUL-u. Bardzo niewielu jednak wie, że jego prawdziwa misja związana jest z tajnymi służbami kościelnymi – Officium Secretum. Mimo starań, by być „niewidzialnym”, główny bohater stanie w obronie napadniętej studentki, wzbudzając tym oczywiście zainteresowanie mediów. Co więcej, studentka ta okaże się w pewien sposób związana z przeszłością zakonnika i będzie pojawiać się na kolejnych stronach powieści, np. w Kazimierzu, do którego zaprowadzi dominikanina pełniona misja. Później pojawi się tajemnicze morderstwo i powróci przeszłość odbijająca się głośnym, niekiedy za wszelką cenę tłumionym, echem.

Książka, o której sam autor mówi jako o „chrześcijańskiej”, to jednak po pierwsze dobrze napisana sensacyjna rozrywka, rozgrywająca się współcześnie w realnie istniejących miejscach. Fakt, że można przejść się kazimierską uliczką, na której (w książce rzecz jasna!) znaleziono ciało ofiary, czy też wejść do Bazyliki oo. Dominikanów w Lublinie jedynie dodaje autentyczności do... książkowej fikcji.

Owszem, Wroński odważnie poruszył wiele kontrowersyjnych tematów – jak sprawa Betanek, rozgrywek politycznych, czy problemów z agenturalną przeszłością bohaterów (którą młodsze pokolenie zna - na szczęście - jedynie z opowiadań). To z pewnością duży plus tej książki, bo opisane historie mogą stać się dobrym startem do wielu dyskusji. Dla mnie jednak, to przede wszystkim świetnie napisana, wciągająca książka z wątkiem sensacyjnym. Nie lubię określeń typu „polski Dan Brown”, jednak czytając „Officium...” nie sposób negować porównania do książek tego autora lub do „Imienia Róży” Umberto Eco. Jednak i bez takich skojarzeń ciekawie napisane, sensacyjne wątki umieszczone na rodzimym gruncie, pospinane współczesną historią – w przypadku Wrońskiego – po prostu dobrze się czyta!
Joanna Grabarska

>>> zobacz również >>>